Wesele z cateringiem od Czarnego Bzu
Już wrzesień i nowe wyzwania dla spółdzielni. Bierzemy się więc ostro do pracy nad odświeżaniem i poszerzaniem sezonowej jesiennej oferty gastronomicznej. Będą nowe zupy i dania w słoikach. Wracają też produkty, które ze względu na sezon na jakiś czas musiały zniknąć z naszego menu. Tak więc roboty będzie dużo. Jednak wcześniej chcemy się Wam pochwalić
Zrobiłyśmy to! W zeszłym tygodniu przygotowałyśmy po raz pierwszy w historii spółdzielni catering na ponad 100 osób.
A zadanie wcale nie było łatwe, bo:
- było to pierwsze wesele, na którym dania serwował Czarny Bez;
- nie byłyśmy pewne, czy starczy nam garnków do gotowania i naczyń do serwowania potraw (tu podziękowania dla Spółdzielnia Socjalna „Węgrowianka”, która pożyczyła nam podgrzewacze);
- potrawy, które zamówili Państwo Młodzi i które miałyśmy przyrządzić, musiały być wegetariański i wegańskie;
- no i my – dziewczyny z kuchni – nie miałyśmy zbyt dużego doświadczenia w gotowaniu bez mięsa, jajek czy nabiału. Szczególnie nasze kuchareczki z Ukrainy martwiły się, jak i czym nakarmimy tak wielu gości bez mięsa .
Ale się udało. Okazało się, że sama szefowa kuchni Olga bez problemu przygotowała kilka setek wegańskich pierogów (vareników) z nadzieniem ruskim z ziemniaków i tofu oraz farszem marchewkowym z curry, a razem ze swoją koleżanką Svietą usmażyły furę tradycyjnych drożdżowych „pirożków” (czegoś w rodzaju wytrawnych pączków) nadziewanych słodką kapustą. Do tego był oczywiście całkiem polski barszczyk – nasze ukraińskie koleżanki nauczyły się go gotować dopiero w spółdzielni – wcześniej takiej zupy nie znały.
Dla zaspokojenia ciekawości tych, którzy interesują się trochę kuchnią podajemy fragment weselnego jadłospisu, czyli to, co podałyśmy na obiad:
- do wyboru był: chłodnik ogórkowy (wege) albo zupa krem z pieczonych pomidorów (vegan);
- pieczone ziemniaki w ziołach (vegan);
- kotlety z kaszy gryczanej niepalonej (vegan) z sosami do wyboru – śmietanowo-kurkowym (wege) lub pieczeniowym z pieczonych warzyw (vegan);
- sznycle panierowane z boczniaków (vegan);
- pieczony kalafior w bliskowschodnich przyprawach podany z sosem sezamowym (vegan);
- mizeria ze śmietaną (wege);
- carpaccio z pieczonych buraków i orzechami (vegan).
Dla zaspokojenia ciekawości tych, którzy się kuchnią nie interesują – nikt nie wyszedł głodny.
Krótko mówiąc to wesele, to było dla spółdzielni całkiem nowe doświadczenie. Wiele się przez te kilka dni od siebie nauczyłyśmy. Przekonałyśmy się, że potrafimy ciężko pracować nawet pod presją, możemy na siebie liczyć i na sobie polegać. To była świetna spółdzielcza wymiana/integracja: kulturowa, kulinarna, kumpelska.